Beckhamowie są bogatsi od królowej brytyjskiej!

481414_452481058132888_629447974_n

Rodzina Beckhamów warta jest fortunę! I to dosłownie. Ich majątek wyceniono na 508 mln funtów, co daje więcej niż ma na koncie królowa Wielkiej Brytanii!

Rodzina Beckhamów to coraz lepiej prosperujące przedsiębiorstwo! Według ostatnio opublikowanych wyników badań, przeprowadzonych przez studentów londyńskiej szkoły marketingu, były piłkarz i jego najbliżsi generują roczne zyski na poziomie 30-40 mln funtów. Ich fortuna wyceniona została na około 508 mln funtów, co spycha w cień nawet brytyjską królową.

Co ciekawe fortuna Elżbiety II wyceniana jest na 660 milionów dolarów, czyli około 435 milionów funtów.

481427_454429821271345_248230662_n

Za to następca tronu, dziecko księżnej Kate i księcia Williama, będzie nieco bogatszy. Do Księcia Cambridge należeć będzie osobisty majątek najbliższych członków królewskiej rodziny szacowany na kwotę około miliarda dolarów – wyliczyła firma badawcza Wealth-X. Fortuna Elżbiety II wyceniana jest na 660 milionów dolarów. Także dziadek nowego następcy tronu – książę Karol – zostawi wnukowi około 370 milionów dolarów. Przy tych kwotach spadek, który Royal Baby odziedziczy po swoim ojcu – księciu Williamie – nie robi już tak wielkiego wrażenia. Jest to jedynie 20 milionów dolarów. Pamiętajmy jednak, że książę będzie musiał podzielić się z siostrą!

David i Victoria Beckham swój majątek będą musieli podzielić między czworo dzieci! W końcu na spadek oczekują: Brooklyn Joseph Beckham, Harper Seven Beckham, Romeo James Beckham i Cruz David Beckham.

482715_498223413558652_604481930_n 482788_494823553898638_1695046793_n

Zjawa

14 stycznia zostały ogłoszone nominacje do Oscarów 2016. To już 88. edycja nagród przyznawanych przez członków Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej. Największe szanse na wygraną ma „Zjawa” z Leonardo DiCaprio w roli głównej. Specjalnie dla WP.PL z aktorem rozmawiała nasza hollywoodzka korespondentka Yola Czaderska-Hayek.

Yola Czaderska-Hayek: Gratuluję ci już trzeciego Złotego Globu, który znajdzie się w twojej kolekcji! Aż trudno uwierzyć, że do tej pory nie masz jeszcze na swoim koncie Oscara.

Leonardo DiCaprio: Dziękuję. Cieszę się, że twoja organizacja docenia moje aktorstwo. Globy są dla mnie bardzo cennymi nagrodami.

W tym roku na pewno będzie inaczej. Oscar ci się po prostu należy!

Tego się nigdy nie da przewidzieć. Sama doskonale wiesz, jak to wygląda w tym biznesie. W Hollywood mnóstwo już było znakomitych aktorów, którzy zasługiwali na Oscara, a nigdy go nie dostali.

Podejrzewam, że rola w „Zjawie” była jedną z najtrudniejszych w twojej karierze. Jak się do niej przygotowywałeś?

Zacznę może od tego, że nauczyłem się czegoś nowego o sobie. Jak zapewne wiesz, zdarza mi się czasem nurkować albo skakać ze spadochronem. Lubię adrenalinę, a sport mi ją zapewnia. Do tej pory wydawało mi się, że moje wyczyny pod wodą albo w powietrzu mogą na kimś robić wrażenie. Ale kiedy poznałem bliżej historię Hugh Glassa i jemu podobnych, zrozumiałem, że w ogóle nie mam się czym chwalić. To, przez co musieli przejść ci ludzie, żyjąc w absolutnej dziczy, z dala od jakiejkolwiek cywilizacji, jest absolutnie niewyobrażalne. Glass stał się dla mnie kimś w rodzaju Paula Bunyana, ikonicznego amerykańskiego osadnika, który jest w stanie pokonać wszystkie przeciwności losu. Przeżył walkę z niedźwiedzicą, a potem, mimo głębokich ran, dał sobie radę w samym środku puszczy, porzucony na pastwę losu. Jest sporo prawdy w tym oklepanym powiedzeniu: takich ludzi już dzisiaj nie ma. Po każdym dniu zdjęciowym wracałem do wygodnego hotelu i zastanawiałem się, czy sam dałbym radę przetrwać w podobnych warunkach. I do tej pory nie wiem. A przecież parę razy otarłem się już o śmierć, więc to dla mnie żadna nowość. Nigdy jednak nie miałem do czynienia z czymś tak ekstremalnym.

Jak cię znam, pewnie przeczytałeś wszystkie możliwe książki o traperach.

Wbrew pozorom to nie takie oczywiste. Ta część historii Ameryki, o której opowiadamy w filmie, jest wyjątkowo słabo udokumentowana. Chwilami poruszaliśmy się w całkowitej próżni, miałem nawet wrażenie, że kręcimy jakąś produkcję science fiction, której akcja toczy się na innej planecie. Udało mi się dotrzeć do wspomnień jednego z myśliwych, którzy w XIX wieku polowali na dzikie zwierzęta w Górach Skalistych. „Dziennik trapera” okazał się bezcennym źródłem informacji. Poza tym jednak w dużej mierze skazani byliśmy na domysły. Każdą scenę omawialiśmy z osobna, zastanawiając się, czy nie ponosi nas za bardzo fantazja. Pamiętam, że dyskutowaliśmy niemal o wszystkim, co dotyczyło tamtego okresu: o rewolucji przemysłowej, wędrówkach osadników na zachód, gorączce złota, handlu futrami, polowaniu na bizony, a przy tym także o wypędzeniu indiańskich plemion z ich własnych terenów. Przy okazji powiem, że bardzo podoba mi się, w jaki sposób Alejandro [González Iñárritu – Y. Cz.-H.] pokazał na ekranie tubylców. Na ogół w hollywoodzkich filmach występują dwa stereotypy: Indianie są albo prymitywnymi, agresywnymi dzikusami, albo – dla przeciwwagi – uduchowionymi, łagodnymi pacyfistami. W naszym filmie mamy do czynienia po prostu z ludźmi, którzy mają swoje wady i zalety niezależnie od koloru skóry.

Co sprawiło ci największy kłopot podczas zdjęć?

Nawet nie wiem, od czego zacząć. W porównaniu z tym, co przeżył Hugh Glass, moja sytuacja była i tak komfortowa. Ale na pewno wszyscy na planie mieliśmy dosyć mrozu. Temperatura czasami schodziła poniżej czterdziestu stopni! Kamery przestawały działać, a wysięgniki się zacinały, bo było po prostu zbyt zimno. Po każdym ujęciu trzeba było robić przerwę, żeby aktorzy mogli się ogrzać, bo inaczej wszystkim groziło zamarznięcie. Ręce nam dosłownie odpadały – podejrzewam, że każdy, kto zagrał w „Zjawie”, teraz w wywiadach narzeka na ten sam problem. Palce bolały tak, że nie da się tego opisać. Mieliśmy na planie taką maszynę, nazywaliśmy ją „ośmiornica”, bo tak naprawdę było to coś w rodzaju gigantycznej suszarki, tylko zamiast jednej dmuchawy miała ich osiem. Służyła nam właśnie do rozgrzewania rąk. Robiliśmy, co się dało, aby jakoś przetrwać. Oczywiście nie mogę mieć do nikogo pretensji, bo przyjmując rolę, wiedziałem, że będzie to praca w trudnych warunkach. Wszystkie te niewygody stanowiły część… może nie zabawy, bo to za dużo powiedziane (śmiech). Kręcąc „Zjawę”, chcieliśmy na tyle, na ile się da, zbliżyć się do realiów życia XIX-wiecznych traperów. Łatwo nie było.

O ile wiem, nie tylko mróz sprawiał wam trudności. Pojawiły się także kłopoty z budżetem. W pewnym momencie trzeba było przenieść plan zdjęciowy z Kanady do Argentyny…

Na temat problemów z realizacją „Zjawy” krążą już legendy. Że przekroczyliśmy budżet, że zdjęcia przeciągnęły się poza ustalony termin, że organizacja pracy była do kitu… Przyznaję, że faktycznie zeszło nam dłużej niż planowaliśmy, ale prawdziwy powód był tylko jeden: Alejandro to nieuleczalny perfekcjonista. Nie idzie na żadne kompromisy, nie uznaje półśrodków. Jeżeli jakaś scena mu się nie podoba, to będzie powtarzał ją dotąd, aż uzyska pożądany efekt. Czasami wiązało się to z koniecznością przełożenia zdjęć na następny dzień, ponieważ odpowiednie światło pojawiało się tylko o określonej porze, i to tylko na godzinę czy półtorej. Trzeba więc było wyczekać na odpowiedni moment i przygotować wszystko, aby nie zmarnować nawet minuty. Nie jest więc prawdą, że organizacja na planie szwankowała. Wprost przeciwnie, wszystko funkcjonowało precyzyjnie jak w szwajcarskim zegarku. Natomiast pogoda rzeczywiście sprawiła nam poważny problem. Zimą 2015 roku w Calgary doszło do niespodziewanego ocieplenia. Nikt nie był w stanie tego przewidzieć. Mieliśmy kręcić zdjęcia w miejscu, w którym zawsze było pełno śniegu. Po czym akurat kiedy przyjechaliśmy, temperatura nagle podniosła się o parę stopni i wszystko się roztopiło. To nie były wielkie wahania, czasem wystarczyła różnica jednego stopnia, żeby śnieg zniknął bez śladu. Dwukrotnie musieliśmy przerwać zdjęcia, i to na kilka tygodni. Wreszcie przyszedł taki moment, że nie mogliśmy już dłużej czekać. Mimo wcześniejszych prognoz, według których śnieg miał się utrzymać jeszcze przez półtora miesiąca, w Calgary przyszła odwilż. Spakowaliśmy więc walizki i pojechaliśmy do Argentyny. Wbrew pozorom tam też wcale nie było łatwo. Dowoziliśmy śnieg na plan z wysokich partii gór albo kręciliśmy same zbliżenia. Okazało się, że i w Kanadzie, i Argentynie występują te same zaburzenia klimatu. I to właśnie przez to premiera „Zjawy” tak się opóźniła. Swoją drogą, zabawnie się złożyło, ponieważ w tym samym czasie pracowałem nad zupełnie inną produkcją poświęconą zmianom klimatycznym i proszę, na własnej skórze doświadczyłem skutków ich skutków!

Bohater „Zjawy” bardzo niewiele mówi. Nie przeszkadzało ci, że musiałeś milczeć? Z tego, co wiem, jesteś raczej z tych gadatliwych.

Ależ skąd! Powiem ci więcej: podczas czytania scenariusza sam prosiłem, aby Alejandro wykreślił większość kwestii. Po pierwsze Hugh Glass nie lubił za dużo mówić. Był samotnikiem, trzymał się z dala od ludzi. Całymi dniami chodził po lesie, tropiąc zwierzynę, a takie rzeczy na ogół robi się w milczeniu. Jeśli już Hugh musiał zamienić z kimś dwa słowa, to na ogół mówił, co miał do powiedzenia. Krótko i konkretnie. Zależało mi na tym, aby w filmie zachować tę jego cechę, ponieważ dzięki temu opowieść zyskała na wiarygodności. Po drugie do tej pory na ogół grałem bohaterów, którzy strasznie dużo gadali. Pomyślałem, że rola faceta, który głównie milczy, będzie ciekawym, odświeżającym wyzwaniem. Musiałem przekazywać to, co ten człowiek czuje, oczami, gestami, językiem ciała. W dużej mierze zdałem się na spontaniczność, improwizację, aby wydobyć z siebie autentyczne reakcje. Czasem nawet nie musiałem grać, wiele rzeczy wyszło naturalnie.

Czy to prawda, że na planie trzymałeś się z dala od reszty obsady?

Tak. Zrobiłem to celowo. Hugh Glass był odludkiem, najchętniej spędzał czas samotnie. Nawet w grupie trzymał się na uboczu, z nikim nie nawiązywał znajomości. Dla myśliwych, których zabrał na polowanie, był zupełnie obcym człowiekiem. Dlatego chciałem utrzymać podobne relacje na planie. Ale żeby nie było nieporozumień: to nie wyglądało tak, że do nikogo się nie odzywałem i siedziałem zamknięty w przyczepie. Był między nami kontakt. Ale starałem się iść własną drogą, podobnie jak Hugh. Dzięki temu łatwiej mi było wejść w jego skórę.

„Zjawa” to film stworzony do oglądania na dużym ekranie. Ale coraz częściej mówi się, że tradycyjne kino jest już w odwrocie. Konkurencję robi mu internet, urządzenia mobilne, także telewizja. Czy twoim zdaniem przyszłość należy do nich?

Dopóki istnieć będą tacy reżyserzy jak Alejandro czy Martin Scorsese, nie ma się czego obawiać. Dla mnie przyszłość kina należy właśnie do takich outsiderów, którzy wywodzą się spoza Hollywood, mają potężny bagaż kulturowy, są oczytani, osłuchani i przede wszystkim mają gigantyczny talent oraz wiedzą, co chcą osiągnąć. Wystarczy dać im okazję, by mogli się wykazać, a w jednej chwili zmienią nasze wyobrażenia o kinie. Owszem, przyznaję, telewizja ma obecnie do zaoferowania coraz więcej ciekawych rzeczy, ale to nie znaczy, że kino traci na znaczeniu. Moim zdaniem trzeba dać wolną rękę prawdziwym artystom i wizjonerom, a kino obroni się samo.

Skoro o przyszłości mowa, masz już plany na ostatnią noc lutego?

Daj spokój! (śmiech) Kiedyś ojciec wpoił mi dwie zasady. Pierwsza: zrób, co tylko możesz, aby twoje życie było naprawdę ciekawe. A druga: niezależnie od tego, co robisz, zawsze miej powód, aby rano przy zakładaniu gaci cieszyć się, że masz po co wstawać z łóżka. Od wielu lat stosuję się do obu tych reguł i dzięki temu nie mam powodów do narzekania. Wiedzie mi się znakomicie, do szczęścia też nic mi nie brakuje, więc nie nastawiam się zupełnie na nic.

………………………………………………………………………………………………………………………………………

Postanowiłam Wam pokazać ten wywiad, ponieważ wydał mi się interesujący i tym samym spytać co myślicie na temat tego Filmu „Zjawa” ??

David Beckham ma poważnego konkurenta w osobie… swojego syna! Zobacz, jak Brooklyn wygląda BEZ KOSZULKI!

480182_10151430311903684_1489422754_ndavid beckham

David Beckham jest bardzo seksowny, to nie ulega wątpliwości. Z Victorią u boku stanowią niemalże parę idealną. Ale, niestety dla Davida, lata lecą, a on się starzeje… Niby mężczyzna im starszy tym lepszy, ale wystarczy spojrzeć na syna znanej pary, by wiedzieć, że Beckham wychował sobie konkurenta!

David Beckham to tak zwane „ciacho”. Mężczyźni są jak wino, im starsi tym lepsi, to racja. Ale wystarczy spojrzeć na nastoletniego Brooklyna, syna Davida i Victorii Beckham, by wiedzieć, że syn już wkrótce będzie przystojniejszy od ojca. Czy zacznie kraść mu najlepsze kontrakty reklamowe? Z pewnością rodzice tego sobie życzą…

A z taką mamą jak Victoria Brooklyn będzie nie tylko seksowny, ale i świetnie wystylizowany! Czekamy zatem na sesję młodego celebryty w samych bokserkach dla jednej z marek odzieżowych. Będzie na co popatrzeć!

480192_634060199938240_1473484676_n 480252_10151490207243684_1737593382_n

Twoja ulubiona piosenka Spice Girls mówi wiele o tobie.

429672_358603304239327_1547843103_nKiedy myślę o dzieciństwie to pamiętam Yoo-hoos (czekolada pitna), ekspedycje Muldera i Scully oraz Spice Girls, niekoniecznie w tej kolejności. Spice Girls szczególnie, ponieważ uosabiały Girl Power. W przeciwieństwie do niekończącej się parady boysbandów, która dzieli przyjaciół pomiędzy The Backstreet Boys, *NSYNC, i 98 Degrees, Spice Girls jednoczyły ludzi. Ten popowy pionier wpłynął niemal na każdego, kto urodził sie latach 90 i 00. Każdy kogo znam miał specjalny hymn Spice Girls. To zawsze była jedna piosenka, która mówiła do mnie trochę głośniej niż reszta i tak samo było z moimi przyjaciółmi. Najfajniejsza część? Twoja ulubiona piosenka Spice Girls była całkowicie jednoznaczna – i jest do dnia dzisiejszego.

Oczywiście, że możesz mieć ulubioną Spice Girl, ale wszyscy rozumieli, że zespół był drużyną, bez względu na czy kochało się bardziej Baby Spice czy Posh Spice. A piosenka Spice Girls, która jest twoim hitem mówi wiele o tobie. Zespół śpiewał o przyjaźni, romansie, imprezach i wielu innych rzeczach. Czy jesteś gotowy dosmaczyć sobie życie by dowiedzieć się co twoja ulubiona piosenka Spice Girls mówi o tobie? Przygotuj się na zaskoczenie.

WANNBE

Będziesz osądzony z niczego więcej niż perfekcji. Nawet kiedy byłeś dzieckiem nie mogłeś znieść widok, gdy ktoś wyjeżdżał za linie przy kolorowaniu. Jeżeli chodzi o wino, filmy i tak, muzykę, tylko ty dobrze to zrobisz. Posiadanie wymagającego gustu jest dobre, ale nie pozwól mu by zatrzymał cię przed odkrywaniem mniej dziewiczych, ale bardziej interesujących, twórczych działań.

SPICE UP YOUR LIFE

Do końca optymista, jesteś człowiekiem energią i słońcem. Jesteś pierwszą osobą, która pojawi się na parkiecie i ostatnią, którą z niego zejdzie. Jesteś otwartą i szczęśliwą osobowością, która zdobywa zadziwiające ilości przyjaciół, ale jak twój ulubiony zespół, twój główny skład ogranicza się do 3 – 4 przyjaciół bez których nie wyobrażasz sobie życia.

2 BECOME 1

Twój idealizm jest twoją najsilniejszą jak i zarówno najsłabszą stroną. Twoje upodobanie do zakochiwania się w każdej prawdziwej jak i fikcyjnej osobie, doprowadzało cię do wielu miłosnych zawodów. Choś nie ma wstydu z swobodnej miłości i płakaniu nad popową balladą podczas pracy, czasami ważne jest słuchanie swojego rozumu jak i serca.

STOP

Koleś, masz zapasy siły nawet kiedy o tym nie wiesz. Nie masz cierpliwości do popychania do przodu, ale jesteś wytrawnym mistrzem dla małego faceta. Każdy kto stanie ci na drodze lub twoich przyjaciół poczują twój gniew.

SAY YOU’LL BE THERE

Łatwo nie rezygnujesz. Gdy czegoś chcesz, idziesz po to z wszystkim co masz. Twoja bezlitosna natura może niektórych wprowadzać w błąd, ale ci którzy znają cię najlepiej podziwiają cię.

TOO MUCH

Gdybyś miał być Spice Girl, chciałbyś być Klasyczną Spice. Kochasz wszystko co retro i romantyczne. Zawsze podkreślasz swoją gorącą stronę, również używasz do tego garderoby podkreślającej swoją fantazję. Twoje gusta muzyczne są nieustannie eklektyczne, dzielisz przestrzeń na jazz i Spice Girls.

HEADLINES (FRIENDSHIPS NEVER END)

Nostalgia jest twoją najlepszą przyjaciółką. Nie ma nic lepszego niż rozpamiętywanie starych dobrych czasów w ludźmi których kochasz. Jest to wspaniałe kiedy masz tak wiele wspaniałych wspomnień, jednak bądź ostrożny by nie utknąć w przeszłości i zapomnieć o docenieniu rzeczywistości.

VIVA FOREVER

Byliście w zwiazku przez długi czas, a ty nadal jesteście szczęśliwi. Wasze życie jest takie wspólne i na właściwym torze, że stajesz się ‚mamą’ swojej grupy. To nie znaczy, ze nie możesz mieć świetnego czasu kiedy chcesz. Nadal imprezujesz z nimi w najlepsze.

MAMA

Kochane kłopoty (Gilmore Girls) są twoimi ulubionym serialem. Jesteś blisko z swoją rodziną i jesteś z tego dumny. Twoja mama jest twoim bohaterem, jest najlepszą osobą na świecie oraz doskonałym wzorem do naśladowania.

GOODBYE

Jesteś dowodem, że bycie realistą może być dużym atutem. Żyjesz teraźniejszością, a gdy musisz opuścić większość ulubieńców z dzieciństwa wiesz, że nie oznacza, że nie zobaczysz ich ponownie. Twój myślicielska natura jest stałym elementem ciebie i każdego w twoim kółku.

źródło: bustle

Autor:

429747_358602887572702_1835441670_n 430004_476720799054477_1358402905_n 430303_278471255585866_1527584290_n 430436_428867513827576_15380577_n 430462_366365203375973_1626818817_n 430757_324296527618009_1434480691_n 430781_359502197411933_1490845197_n 430864_509819955717094_174043323_n 430973_404968886250032_1688469169_n 431116_10151038001813197_146973245_n 431440_278429222256736_900275483_n 431685_510983508914141_1564749626_n

Małgorzata Socha na brytyjskich salonach. Imprezowała z Victorią Beckham!

428804_10151039868743684_1985453248_nSocha na brytyjskich salonach

Małgorzata Socha to jedna z niewielu polskich aktorek i celebrytek, która dostąpiła przyjemności imprezowania na zagranicznych wydarzeniach. Polska aktorka uświetniła swą obecnością ostatnią edycję British Fashion Awards. Na tej samie imprezie była obecna Victoria Beckham!

 

 

Łukasz Jemioł oraz jego muza – Małgorzata Socha – godnie reprezentowali Polskę na zagranicznych salonach. Projektant i aktorka mieli zaszczyt uczestniczyć w wydarzeniu o nazwie British Fashion Awards. Jest to impreza, której celem jest wyróżnienie projektantów, mających ogromny wpływ na rozwój mody w ostatnim roku. Podczas British Fashion Awards wręczane są statuetki w piętnastu różnych kategoriach. Podczas tegorocznej edycji w wydarzeniu wzięli udział między innymi: Victoria i David Beckham, Anna Wintour, Salma Hayek, Naomi Campbell oraz wiele innych międzynarodowych sław.

 

Jak w tym tłumie celebrytów odnalazła się Małgorzata Socha i Łukasz Jemioł? Para nie odstawała od reszty! Uwagę przykuwała przede wszystkim aktorka, która miała na sobie zjawiskową suknię projektu Jemioła. Kreacja  miała bardzo odważny dekolt, który sięgał niemal do pępka. Taki strój wymagał od aktorki zrezygnowania ze stanika. Jaki był efekt tej decyzji? Naszym zdaniem – wspaniały! Zobaczcie sami.

Socha i Beckhamowie zajawka

Małgosia Socha na jednym czerwonym dywanie razem z takimi ikonami mody jak Lady Gaga i Victoria Beckham! O co chodzi? A o to, że nasza piękna polska gwiazda pojechała na galę British Fashion Awards do Londynu. Jako muza Łukasza Jemioła wybrała się z polską reprezentacją projektantów na rozdanie jednych z najważniejszych nagród modowych. Jednym z gości była też Anna Wintour.

Na British Fashion Awards 2015 nie mogło zabraknąć takich ikon światowej mody jak Victoria Beckham czy Lady Gaga!

Zobaczcie jak Małgosia Socha, Joanna Przetakiewicz, Łukasz Jemioł czy Dawid Woliński prezentowali się na tej samej ściance co światowe gwiazdy. Bardzo elegancko.

430033_10151622906948684_282532177_n 430116_315059255208403_1740281470_n 431725_10151215095743684_500797831_n 432128_317660854948243_1056504996_n

 

Gdzie te endorfiny? (FOTO)

427081_414162515298076_1026990720_n

Victoria i David Beckham z siłowni z ponurymi minami.

Victoria Beckham
Ewa Chodakowska (33 l.) byłaby zawiedziona! Victoria Beckham (41 l.) i David Beckham (40 l.), którzy wychowują czworo dzieci, prowadzą biznesy i życie towarzyskie, regularnie odwiedzają też modną siłownię. Jednak wbrew temu, co obiecuje Ewa po treningu, małżonkowie zakończyli sesję w raczej ponurych nastrojach.

Victorii się nie dziwimy – jej posępna mina to już znak rozpoznawczy projektantki. Po Davidzie spodziewaliśmy się jednak zdecydowanie więcej wigoru i dobrego nastroju.

Ostatnio taką marsową minę widzieliśmy u niego, gdy wyprowadzał z lokalu pijaną małżonkę.

Czyżby Vicki znów coś przeskrobała?

A może Beckhamowie po prostu wylali za mało potu, by endorfiny zalały ich krwioobieg?

Gdzie te endorfiny? (FOTO)

Gdzie te endorfiny? (FOTO)

Gdzie te endorfiny? (FOTO)

Gdzie te endorfiny? (FOTO)427487_313756382005357_1157291502_n 427791_513933525320974_1898528762_n 427940_424102397637421_1972853953_n 428410_10151572228803684_1200318507_n

To dlatego Victoria Beckham ma taką słabą głowę!

426808_10151039869013684_1845470575_n

Ciągle mamy w głowach obraz pijaniutkiej Viki.

 

Victoria Beckham

 

Victoria Beckham (41 l.) miała spędzić miły wieczór ze swoim mężem świętując urodziny własnej firmy. Nikt nie przypuszczał, że elegancko zapowiadająca się kolacja skończy się dla ikony stylu obsikanymi spodniami i moralnym kacem następnego dnia.

Po sieci krąży filmik przedstawiający Davida Beckhama (40 l.) wyprowadzającego z lokalu swoją pijaną żonę. Viki nie tylko nie może ustać na nogach, ale i ma spodnie mokre w kroczu.

Cóż, jest wytłumaczenie! O dietach pani Beckham krążą legendy. Po ostatniej ciąży gwiazda była na drakońskiej diecie „pięciu garści”, która polega na spożywaniu dziennie 5 małych porcji jedzenia. W taki sposób Viki wróciła do przed ciążowej sylwetki zaledwie w czasie kilku tygodni.

Projektantka nigdy nie zrezygnowała z bycia na ciągłej diecie, do dzisiaj wielu zarzuca jej, że wygląda co najmniej niezdrowo. Przy wzroście 163 cm, Victoria waży niecałe 45 kilogramów.

Nic dziwnego, że kilka kieliszków wina zwala ją z nóg…

To dlatego Victoria Beckham ma taką słabą głowę!

To dlatego Victoria Beckham ma taką słabą głowę!

To dlatego Victoria Beckham ma taką słabą głowę!

To dlatego Victoria Beckham ma taką słabą głowę!

To dlatego Victoria Beckham ma taką słabą głowę!

426878_10151039869548684_2003240375_n

 

Zapraszam

Zapraszam do zapisania się darmowo na tej stronie, czasem trzeba jakąś ankietę wypełnić, a dają do przetestowania fajne rzeczy. Ja już dostałam np. klocki Lego Mój Pierwszy domek do przetestowania całkowicie za darmo, miałam tylko pózniej im zrecenzować ten zestaw i tyle :-). W razie jakichś pytań piszcie w komentarzu. Piszcie w komentarzu czy jesteście zainteresowane i w razie jeśli tam to będę tylko potrzebowała meila aby Wam wysłać Zaproszenie.

Zapraszam :-).

426664_278427898923535_728455422_n